Menu Zamknij

Jaskiniowcy, Belladonna i dieta matki karmiącej

Nie ma diety matki karmiącej?

Słyszeliście zapewne, że nie ma diety matki karmiącej. Idę o zakład, że każda mama zaraz po porodzie słyszy coś na ten temat. I, że najnowsze zalecenia mówią, żeby jeść wszystko, byle różnorodnie i zdrowo. Czyli jak każda, także niekarmiąca osoba.  

Wiele osób idzie dalej interpretacji tego zalecenia, gdy pada pytanie: dlaczego tak jest? Odpowiadają: pożywienie nie przenika do mleka. Ale to nie jest tak do końca prawda.  

Faktycznie, kartofel, schabowy czy pestki truskawek nie przecisną się w całości do gruczołu piersiowego. Ale inne, specyficzne rzeczy – o tak. I to jest radosne, uzasadnione antropologicznie: o tak!  

Tak, składniki pokarmów przenikają do mleka. Gdyby tak nie było, możliwe, że nie byłoby naszej cywilizacji w takiej formie jak jest teraz. Dlaczego? Zapraszam na wyprawę w czasie. 

Jaskiniowcy

Sto tysięcy lat temu w pewnej jaskini żyła sobie jaskiniowa kobieta. Była w ciąży. Codziennie rano wstawała, szła w ustronne krzaczki, po czym wracając zbierała jagody, liście, kwiaty i korzenie na śniadanie, potem na obiad i kolację. Czasem trafiło się mięso, jeśli polowanie było udane.  

W pewną letnią noc urodziła swojego jaskiniowego synka i od razu przystawiła do piersi, bo wiedziała, że bez tego nie przetrwa. Inne jaskiniowe kobiety przynosiły jej ulubione jagody i korzenie. Jaskiniowa mama nie ruszała się nigdzie bez swojego malucha. Chodziła z nim na spacery, po jagody, korzenie i liście. Karmiła piersią. Wraz z jej mlekiem mały jaskiniowiec poznawał smaki tego, co jadła każdego dnia, bo mleko mamy przepuszczało niektóre substancje z pokarmów, które spożywała. Jak olejki eteryczne, które zmieniały smak i zapach mleka. 

Mały jaskiniowiec rósł. Śmiał się, gaworzył, raczkował. Poznawał świat. Wkrótce znudziła mu się jaskinia i postanowił wybrać się na zwiedzanie tego, co jest poza nią. Na zewnątrz był nowy, fascynujący świat. Każdy kamyk, każda gałązka była ciekawa. Także – każda roślina i jagoda.  

Zwłaszcza jagody go zainteresowały, zerwał więc kilka. Były miękkie i rozpadły się w jego niezdarnych jeszcze paluszkach. Udało mu się jedną wepchnąć do buzi. 

I natychmiast ją wypluł. Miała dziwny smak, nie taki, który kojarzył mu się z bezpieczeństwem. Nie znał tego smaku. Był gorzki. Zaczął płakać. 

Mama przybiegła natychmiast. Była bardzo zmartwiona. Obejrzała dokładnie buzię synka, szybko starła resztki soku z paluszków.Przystawiła do piersi i tuliła, tuliła, tuliła, licząc na to, że wszystko będzie dobrze. Wiedziała, że dla takiego dziecka niewielka ilość jagód może być zabójcza. 

Roślinę nazwano wiele tysięcy lat później Pokrzykiem Wilczą Jagodą (Atropa Belladonna).

Przenikanie do mleka

To tylko hipoteza, co mogło się wydarzyć trzysta tysięcy lat temu.

Nie mamy technologii, która pozwoliłaby na tak szczegółową rekonstrukcję wydarzeń. Wiemy jednak wystarczająco dużo, żeby domyślać się, że mleko matki, będące podstawą żywienia i potem ważnym elementem diety maluchów jaskiniowych przez dwa do siedmiu lat życia, miało poza funkcją odżywczą, również funkcję poznawczą, ochronną, miało pomóc niemowlęciu przeżyć w obcym, dzikim świecie, ucząc go o smakach i zapachach z rodzinnego stołu. Czy też krzaka. 

Mleko mamy ma przepuścić niektóre substancje między innymi po to, żeby dziecko wiedziało co jest bezpieczne, a co jest trucizną. I choć w dzisiejszych czasach maluchy raczej nie wędrują przez dzicz w samopas degustując każdy napotkany kwiatek czy jagodę, gruczoł piersiowy nadal działa tak samo. 

Wiemy to dzięki badaniom nad mlekiem ludzkim i dzięki badaniom antropologicznym. 

Laktacja jest procesem, którego podstawowy mechanizm od tysięcy lat praktycznie się nie zmienił, bo jest to proces kluczowy dla przetrwania gatunku. A zatem to, że gruczoł piersiowy “wpuszcza” do mleka niektóre składniki jest bardzo ważne dla rozwoju naszego potomstwa. Dotyczy to nie tylko olejków eterycznych, ale także innych małych cząsteczek i potencjalnych alergenów (o alergenach w mleku mamy opowiadam na webinarze TUTAJ).

Tak przy okazji – leki wykorzystują te same mechanizmy, żeby dostać się do mleka.  

Więcej w temacie antropologicznego spojrzenia na mleko ludzkie przeczytacie tutaj:  

Garntner LM, Stone C (1994) Two thousand years of medical advice on breastfeeding: comparison of Chinese and western texts. Semin Perinatol 18(6): 532-536. 

Konner M, Worthman CM (1980) Nursing frequency, gonadal function and birth spacing among Kung hunter-gatherers, Science 207(4432): 788-790. 

Charlton, S., Ramsøe, A., Collins, M. et al. New insights into Neolithic milk consumption through proteomic analysis of dental calculus. Archaeol Anthropol Sci 11, 6183–6196 (2019). https://doi.org/10.1007/s12520-019-00911-7 

Scheffler L, Sauermann Y, Zeh G, et al. Detection of Volatile Metabolites of Garlic in Human Breast Milk. Metabolites. 2016;6(2):18. Published 2016 Jun 6. doi:10.3390/metabo6020018

Drugs and Lactation Database (LactMed) [Internet]. Bethesda (MD): National Library of Medicine (US); 2006-. St. John’s Wort. [Updated 2021 Feb 15].

Quinn EA. Centering human milk composition as normal human biological variation. Am J Hum Biol [Internet]. 2021 [cited 2021 Dec 4];33(1). Available from: https://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1002/ajhb.23564 

Tomori C., Aunchalee E.L Palmaquist., Quinn E.A. Breastfeeding: New Anthropological Approaches, Routledge 2018